Studencka wyprawa mostowa do Francji - wrzesień 2005

Z czym może kojarzyć się Francja? Odpowiedź być może nie jest jednoznaczna, bo dla jednych Francja to stolica kulinarna świata, dla drugich - manekin przebierany w coraz to nowszą kolekcję znanego projektanta mody, a dla jeszcze innych kraj ten sprowadza się do swojej ikony - wieży Eiffla.

Można się z tymi wszystkimi wizjami zgodzić, niemniej jednak Francja to kraj, który odziedziczył ogromną skarbnicę wiedzy w zakresie architektury i budownictwa. Co ważne - nie poprzestał tylko na pielęgnowaniu dorobku zeszłych pokoleń, ale zrobił krok naprzód i na szeroką, światową skalę wprowadza oraz rozwija nowoczesne technologie, nadając tempo inżynierii budowlanej, w tym mostowej, zarówno w Europie, jak i na całym świecie.

Świadectwo postępu ludzkiej myśli i nierzadko fantazji mogli zobaczyć studenci i pracownicy Katedry Mostów Politechniki Rzeszowskiej, którzy byli uczestnikami wyprawy do tej wspaniałej, nie miodem, lecz winem płynącej krainy – Francji.

Zgodnie z planem, wyjazd miał miejsce 9 września z Rzeszowa, by po przeszło 24 godzinach jazdy znaleźć się w Paryżu. Przywitało nas pochmurne niebo, więc z wielkim znakiem zapytania rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta. Ponieważ standardowe atrakcje nie były głównym celem naszej wycieczki, w sposób „objazdowy” przechadzaliśmy się uroczymi uliczkami Paryża. Sorbona, Dzielnica Łacińska z Panteonem, Ogród Luksemburski, Katedra Notre Dame to tylko niektóre z miejsc, które udało się nam zobaczyć zanim deszcz rozproszył nasze zwarte szyki. To dało nam możliwość przekonania się o niesamowitej atmosferze licznych paryskich kafejek, gdzie, chcąc nie chcąc, byliśmy zmuszeni przeczekać kaprys złośliwej aury.

 

 

Drugi dzień to wyprawa do Nowej Normandii, gdzie zlokalizowane są trzy duże przeprawy przez rzekę Sekwanę, tuż przy jej ujściu do Kanału La Manche. W sąsiedztwie malowniczego parku Brotonne, najdalej od miejsca ujścia, znajduje się podwieszany most o nazwie Pont de Brotonne. Przemieszczając się z biegiem rzeki, kolejną okazją do przekroczenia Sekwany jest – już nie pierwszej młodości – most wiszący Pont de Tancarville. Na koniec - perła Havru, uważany za najpiękniejszy most podwieszany na świecie – Pont de Normandie. W drodze mieliśmy również okazje podziwiać inne obiekty mostowe. Podróż upływała szybko, a wszystko dzięki przewodnikowi, który raz za razem snuł opowieści o tradycjach i sławnych ludziach związanych z konkretnym regionem. Tego samego dnia, po powrocie do stolicy, odwiedziliśmy dzielnicę będącą największym obecnie w Europie centrum biznesu – la Défense. Słynny La Grande Arche de la Défense (Wielki Łuk) i inne konstrukcje wieżowców wywołują wspomnienie – tak bliskie Polakom - wizji szklanych domów. Wszystko to oddaje ducha tej części miasta.

Wieczorem wybraliśmy się na najwyższe wzgórze Paryża – Montmartre. W strugach deszczu dotarliśmy na szczyt, nad którym dominują białe kopuły Basilique du Sacré – Coeur, a stamtąd już tylko niezapomniany widok na rozmywający się w deszczu nocny Paryż i zejście na słynny plac Pigalle z powszechnie znanym Moulin Rouge.

Ostatni dzień w Paryżu to również intensywne zwiedzanie. Odwiedziliśmy Luwr, Muzeum Napoleona, Centrum Pompidou, przejeżdżaliśmy przez Pola Elizejskie, tuż przy Łuku Tryumfalnym, ale najważniejsze zostawiliśmy na sam koniec... Wjazd na Wieżę Eiffela oraz rejs statkiem po Sekwanie wieczorną porą tylko utwierdziły nas w przekonaniu, że Paryż jest cudownym miastem.

Jak dotąd nie wspomniałem o paryskich mostach, być może dlatego, że stanowią tak integralną część komunikacji, iż nie sposób ich wyodrębnić w jakikolwiek sposób z panoramy miasta. Obecnie Paryż podzielony na dwie części przylega do brzegów Sekwany, pierwotnie jednak miejscem jego powstania była wyspa Île de la Cité. Nic więc dziwnego, że dziś te dwa brzegi metropolii wraz z wyspą zszywa 37 mostów z przeznaczeniem do ruchu drogowego, dla linii metra oraz dla ruchu pieszych. Do najsłynniejszych należą: Pont Neuf, Pont des Arts, Pont Royal, Pont de la Concorde, Pont Alexandre III, czy Pont de Charles de Gaulle. W ten oto sposób dotarliśmy do końca paryskiej wędrówki.

Dzień piąty to przede wszystkim podróż „Autostradą Słońca” na południe w kierunku granicy z Hiszpanią. Po drodze jednak udaliśmy się na krótką wizytę do Orleanu, który w świetle porannych promieni i zwierciadlanym odbiciu w Loarze prezentował się znakomicie. Tu znajduje się (obok licznych symboli upamiętniających Joannę d’Arc) stary most Jerzego V oraz gotycka katedra. Jest jeszcze jeden powód, dla którego Orlean znalazł się na naszej trasie - Pont de Europe, „dziecko” pracowni słynnego projektanta Santiago Calatravy. Ta fascynująca konstrukcja od kilku lat wzbogaca pejzaż doliny Loary. Pełni wrażeń dotarliśmy do rzeki Truyére, przez którą wiaduktem Garabit przeprowadzona jest linia kolejowa. To druga słynna konstrukcja, z którą związany jest Gustaw Eiffel.

Kolejnym przystankiem miała być miejscowość Clermont – Ferrand, gdzie mieliśmy spędzić noc. Jednak nie wszystko poszło po naszej myśli i nastąpiła mała zmiana planów. Tak czy inaczej, byliśmy tuż, tuż, od miejsca westchnień niejednego Francuza, ba, obawiam się, że nie tylko ta nacja nie może pozostać obojętna na piękno podniebnej autostrady. Mowa tu o Viaduc Millau – obiekcie mostowym o najwyższych podporach.

Owa budowla ukazała się naszym oczom rankiem kolejnego dnia. Początkowo jej górna część spowita była gęstą mgłą, ale kiedy tylko słońce przerzedziło ten przysłaniający parawan, do woli można było podziwiać i podziwiać. Sam przejazd przez wiadukt już nie robi takiego wrażenia, z poziomu jezdni, pomimo przezroczystych ekranów chroniących przed wiatrem, niewiele widać. W centrum informacji o obiekcie obejrzeliśmy film, można było również nabyć różne pamiątki, zrobiliśmy sobie tradycyjnie grupowe zdjęcie i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Przez długo w oddali było widać zarys tego kolosa wkomponowanego w dolinę rzeki Tarn.

Późnym popołudniem przyjechaliśmy do Séte, pięknego rybackiego miasteczka położonego nad Morzem Śródziemnym. To miejsce, w którym z założenia mieliśmy zregenerować siły na dalszą podróż, aczkolwiek nazywając rzecz po imieniu – był to bardzo aktywny, plażowy wypoczynek. Była też okazja do degustacji regionalnej kuchni, choć sądząc po komentarzach i wyrazie twarzy niektórych uczestników, owoce morza na półmisku przymierającego głodem turysty to bardzo odważne posunięcie ze strony „szefa kuchni”. Ofiar w ludziach nie było, więc pozwolę sobie śmiało polecić tamtejsze specyfiki.

Ósmego dnia, z nieco zmienionymi barwami narodowymi (ze względu na opaleniznę) obejrzeliśmy Pont du Gard - most rzymski koło Nîmes, a następnie zawitaliśmy w   Avignon – dawnej siedzibie papieskiej. Z atrakcji turystycznych miasto oferuje zwiedzanie katedry Notre Dame des Domes, pałacu papieskiego (jeden z najbardziej okazałych zabytków architektury gotyckiej), ogrodów papieskich i wizytę na legendarnym moście Św. Benezeta.

Przed opuszczeniem terytorium Francji, udaliśmy się na nocleg do miasteczka olimpijskiego położonego u podnóża Alp Francuskich – Albertville. Następnego dnia podążyliśmy ekscytującymi trasami alpejskimi, wjeżdżając do Szwajcarii, gdzie pierwszym miejscem naszego przeznaczenia było Brno, a w drugiej kolejności wiedzeni autostradą transalpejską wzdłuż Jeziora Czterech Kantonów dotarliśmy do Lucerny. Z przyczyn technicznych musieliśmy spędzić tam ponad osiem godzin, czego wcale nie można uznać za uniedogodnienie. Klimat tego miasta wprawiał w dobry nastrój, szczególnie widok Kapellbrucke (Most Kapliczny). Ostatni dzień – niestety musiał kiedyś nastąpić  - to powrót i przyjazd do Rzeszowa.

Na dowód tego, co zawarte i nieudolnie opisane w tekście, gorąco polecam obejrzenie galerii zdjęć i krótkiego filmu obrazującego nasz pobyt.

Pozostaje mi tylko, w imieniu wszystkich uczestników wycieczki, podziękować tym, którzy w znaczny sposób przyczynili się do zorganizowania tego wyjazdu, czyli pracownikom Katedry Mostów oraz sponsorom. Podziękowania kieruję również pod adresem naszego przewodnika p. Jarosława, który – mając niemałe doświadczenie w tego typu wyprawach - z niezwykłą profesją przeprowadził nas przez ten niemały kawałek Europy i godnie reprezentował rzeszowskie biuro podróży „Restor” – organizatora wycieczki. Za bezpieczeństwo i komfort w podróży, dziękujemy kierowcom z firmy PKS Connex Sanok, z której to usług mieliśmy przyjemność korzystać.

Marcin Curkowicz

Zobacz filmik z wycieczki

montaż: Krystian Tomaka

 

 

Szczegółowe opisy niektórych zwiedzanych przez nas mostów:

Brotonne

 

 

Normandie

 

 

Tancarville

 

 

Pont de l’Europe

 

 

Most Jerzego V

 

 

Garabit

 

 

Wiadukt Millau

 

 

Pont du Gard

 

 

Tarascon-Beaucaire

 

 

Most Św.Benezeta

 

 

Kapellbrucke

 


^góra^     <wstecz<

opracowali: Marcin Curkowicz; fot. & code: Jakub Krupka

<wstecz<     ^góra^